poniedziałek, 20 czerwca 2011
terry, terry richartson
mówi się o nim, że nic nie jest dla niego zbyt wulgarne, że nie ma dla niego tematów tabu. prowokuje, bulwersuje, obrzydza i jednocześnie jest jednym z najbardziej rozchwytywanych fotografów modowo- reklamowych. oczywiście nie dowiemy się, ile w tym wizerunku pozy, a ile autentyzmu, nie da się jednak ukryć, że Richardson jest postacią niezwykle wyrazistą. tak samo firmy które często zapraszają go do współpracy nie są zbyt powściągliwe, jeżeli chodzi o kontrowersje, najczęściej współpracuje z firmami takimi jak sisley, gucci, disel.
zabawna sprawa bo, Terry często fotografuje kompaktowymi, amatorskimi, maleńkimi aparatami. sam lubi robić sobie z tego żarty, porównując wielkość używanego aparatu ze skalą "męskości" fotografa. co ciekawe, czasem trudno rozróżnić, które gdzie było zrobione. bo Richardson uwielbia mieszać konwencje, nie przywiązuje wagi do staranności i dopracowania szczegółów.
sam artysta tryska poziomem energii i radością życia mógłby się pewnie porównywać z nastolatkami. wystarczy jeden rzut oka na jego postać (przypominającą styl glamour z lat siedemdziesiątych, kojarzący się z gwiazdami amerykańskich seriali albo piosenkarzy disco z tamtych lat), i widać od razu, że ten człowiek umie się bawić, umie się cieszyć życiem. i to samo widać na jego zdjęciach.
współcześnie zaś każdy szanujący się hipster nie pogardzi zdjęciem a'la terry richardson
xoxo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz